Księga

2006
kwiecień
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień






-IcH-

Imię: Milenka
Nazwisko: Po tacie :P
Ksywa: Kartofelek =D
Wiek: 17! =D
Miasto: Gno...Grajewo
Szkoła: Czerwone LO w Ełq
Muzyka: Gothic, rock, od czasu do czasu punk
Przyjaciele: Jedyni w swoim rodzaju :)
Motto: Deutsch über alles!

Linki:

-BloG-
!Justynka!
!KochaNie!
!Maciek!
!Szpila!
!Kuba!

-MuzykA-
!Closterkeller!
!Within Temptation!
!Nightwish!
!Via Mistica!
!Dżem!
!Happysad!
!Hey!
!Pidżama Porno!
!Coldplay!
!Placebo!
!The Gathering!
!Goo Goo Dolls!
!Good Charlotte!
!Green Day!





2006-04-07 20:11:34 >> Nie.

Ja.
Mnie. Mi. Moje.
Moje ciało. Moje zdrowie. Moje uszy. Moje dłonie. Moje plecy. Moje sadło. Moje oczy. Mój nos. Moje pryszcze. Moje usta. Moje oceny. Moje marzenia. Moja przyszłość. Moje poglądy. Mój czas wolny. Moi przyjaciele.

Moje włosy.

Moje życie!


Trudne, nie?
skomentuj (3)




2006-02-07 23:52:02 >> "Nagłówek nie może być pusty" - Kto i po co wymyślił te głupie tytuły?!

"Jedna główna myśl - że marzenia się spełniają, tylko czasem się spóźniają, albo okoliczności nie sprzyjają aby je dalej realizować, aby móc dalej cieszyć się nimi, aby wykorzystać spełnienie i żyć dalej jak się marzyło, pragnęło. A kiedy, choć na chwilę, pozwoli się im zaistnieć, żyć nimi, te chwile szczęścia przeżyte, tak potrafią naładować...

Słowa, uczucia, gesty i sama myśl, że się coś tak pięknego przeżyło, daje tyle szczęścia, tyle cudownych uczuć, choć czasami też boli, tak okropnie boli...

Tyle razy w życiu rezygnuje się z "czegoś" dla "czegoś". Czasami zbyt późno dowiadujemy się czy warto było.

Jak okoliczności, jak codzienność, zmusza nas do rezygnacji z własnych marzeń? Rezygnujemy z marzeń bo tak wypada, bo religia, rezygnujemy z marzeń, aby nie urazić innych osób. Rezygnujemy także bo jesteśmy "wygodni", także z obaw przed nieznanym. Albo czujemy, że marzenia mogą być tylko chwilą, bo jak spowszednieją to nimi nie będą - ale czy zawsze?"

|| http://malgocja.blog.onet.pl

A moje marzenie się spełni! Po to jest przecież...
"Jest dobrze, jest dobrze, jest". Będzie jeszcze lepiej. :)
Głupio czuję się w roli optymistki. Ale tak jest łatwiej, przyzwyczaję się.

I tak na koniec: "Niczego nie będzie żal. Niczego! Nie, nie, nie, nie, nie!" :))))

|| Bez treści to, bez sensu, ale z serca(?) -> prawie jak u Dody, lol. Mam tylko nadzieję, że bez głupich błędów stylistycznych i innych. :D
skomentuj (3)




2005-12-31 19:17:42 >> Wszyscy mają Mambę, mam i ja!

Cóż. Skoro wszyscy wkoło piszą podsumowania dennego 2005 roku, to ja nie będę gorsza.

Oto ono (podsumowanie) :
1) 2005 jest o tyle dobry, że nie najgorszy. To właśnie jedyna jego zaleta. :)
2) Już wiem, że pozory mylą i nie wszystko złoto, co się świeci. To źle, źle, źle bardzo.
3) TA SZKOŁA TO POMYŁKA!

Koniec podsumowania. Może byłoby dłuższe, ale nie mam już czasu na głębsze przemyślenia, gdyż ponieważ jestem w proszku, a za 10 minut muszę wyjść.

Dziękuję: Justynka, KochaNa, Maciek.
:*:*:*
Kolejność alfabetyczna.
skomentuj (2)




2005-12-27 22:56:13 >> "Ale nie jest źle, przecież wiem, że i tak..."

Pies ogrodnika to inaczej określenia kogoś, kto sam nie skorzysta i drugiemu nie da.
W bajce Ezopa "Pies i konie" pies siedzi w żłobie i nie dopuszcza koni do owsa. Powstała również komedia "Pies ogrodnika" Lope de Vegi, w której tym "psem" jest piękna i bogata hrabina Diana de Belflor. Gdy dowiedziała się o uczuciach łączących jej sekretarza Teodora z jej dwórką Marcelą, ogarnięta zazdrością, oświadcza mu się, aby go po chwili odtrącić jako człowieka z nizin, a potem znów pragnąć.

/http://eduseek.interklasa.pl/

No właśnie.
Poza tym tygrysiasto. Święta spędziłam głównie przed telewizorem na oglądaniu "Prosiaczka i przyjaciół", "Potworów i spółki", "Toy Story 2" i tym podobnych bajek.
Ach. I szlag mnie trafiał przez sudoku. Zamiast logicznego myślenia uczę się cierpliwości. Też dobrze, niieee?
:*
skomentuj (2)




2005-12-17 21:02:40 >> Alle zusammen!

"To koniec, zabiliśmy w sobie wszystko.
To koniec, mogliśmy więcej.
Przykro."

"Jak minął dzień
Nie pytam i tak widzimy się rzadko
To już chyba rok
Odkąd na ciebie nie patrzę
Raczej nie podajemy sobie rąk
Raczej nie pokazujemy palcem
Raczej mało obchodzimy się nawzajem
(...)
Raczej nigdy nie będzie lepiej
Tak jak nigdy nie było źle
Raczej już zostanie
Tak jak jest"

"Ale kiedy mówisz do mnie słońce
Traktuję to co nieco opacznie
Ty jesteś jednym a ja drugim końcem
Daleko nam do siebie strasznie..."

/Happysad

Skończyło się, nie ma.
Czy to nie śmieszne? - Mieli rację.

"I nawet kiedy będę sam
Nie zmienię się
To nie mój świat"

/Myslovitz

KochaNie, dziękuję. Że jesteś. :*
skomentuj (2)




2005-11-26 14:15:23 >> Kolejny wiersz...

Deszcz jak siwe łodygi, szary szum
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kochasz, taki szelest strun,
deszcz - życiu zmiłowanie.

Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie . Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu,
w liście, w aleje szklanych róż.

I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
Deszcz jest jak litość - wszystko zetrze:
i krew z bojowisk, i człowieka,
i skamieniałe z trwóg powietrze.

A ty u okien jeszcze marzysz,
nagrobku smutny. Czasu napis
spływa po mrocznej, głuchej twarzy,
może to deszczem, może łzami.

I to, że miłość, a nie taka,
I to, że nie dość cios bolesny,
a tylko ciemny jak krzyk ptaka,
i to że płacz, a tak cielesny.

I to, że winy niepowrotne,
a jedna drugą coraz woła,
i to, jakbyś u wrót kościoła
widzenie miał jak sen samotne.

I stojąc tak w szeleście szklanym,
czuję, jak ląd odpływa w poszum.
Odejdą wszyscy ukochani,
po jednym wszyscy - krzyże niosąc,

a jeszcze innych deszcz oddali,
a jeszcze inni w mroku zginą,
staną za szybą jak ze stali
i nie doznani miną, miną.

I przejdą deszcze, zetną deszcze,
jak kosy ciche, i bolesne,
i cień pokryje, cień omyje.
A tak kochając, walcząc, prosząc
stanę u źródeł - studni ciemnych,
w groźnym milczeniu ręce wznosząc;
jak pies pod pustym biczem głosu.

Nie pokochany, nie zabity,
nie napełniony, niedorzeczny,
poczuję deszcz czy płacz serdeczny,
Że wszystko Bogu nadaremno.
Zostanę sam, ja sam i ciemność.
I tylko krople, deszcze, deszcze
coraz to cichsze, bezbolesne.

Deszcze - Krzysztof Kamil Baczyński

Przytłacza mnie to wszystko. Jest tak śmiesznie dziwnie. Odnoszę wrażenie, że już nigdy nie spotka mnie nic dobrego. Ale nic to.
Dziś Andrzejki. Może nie te kalendarzowe, ale kto zwraca na to uwagę?... Ale nie pójdę nigdzie i nawet nie będe się starać gdzieś wkręcić. Najchętniej słuchałabym cały wieczór "Odchodząc" Republiki.

Mam ochotę na ciesteczka zbożowe...
skomentuj (7)




2005-11-19 23:21:50 >> "Na pewno czułeś kiedyś wielki strach, że oto mija Twój najlepszy czas"...

(...)
To już minęło, ten klimat, ten luz.
Wspaniali ludzie nie powrócą,
Nie powrócą już, nie!

Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat,
Mój mały, intymny, muzyczny świat.
Gdy tak wspominam ten miniony czas,
Wiem jedno, że to nie poszło w las.

Dużo bym dał, by przeżyć to znów -
Wehikuł czasu to byłby cud.
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los,
Znów kwiatek do lufy wetknie im ktoś...
(...)

To wszystko jest pomyłką. Cos musi się zmienić.
Ein Vehikel der Zeit, das wäre ein Wunder... - Stimmt das, meine Liebchen?

A, właśnie. Specjalnie pozdrowienia dla Ciebie, KochaNie! Ich gratuliere Dir ein herrliches Gedenkbuch... (d.h. ein Blog, na ja!)
skomentuj (7)


© layout4u | bionic7